Dziki Zachód w Żorach

Zaczął się sezon wyjazdowy, a wraz z nim przemodelowanie naszych nawyków podróżniczych „sprzed dzieci”. Trasa dość długa Budapeszt – Warszawa, więc postanowiliśmy zrobić sobie w drodze powrotnej przystanek z niespodzianką i zamieniliśmy się w kowbojów i kowbojki. A wszystko to w podkatowickich Żorach.

IMG_4634_1W niepozornej okolicy po długiej podróży weszliśmy do Hotelu Texas, a następnie na dziedziniec parku, gdzie zostaliśmy przeniesieni w czasy Dzikiego Zachodu. Ulica rzeczywiście wyglądała tak, jakby zaraz z jednego domku miała wyskoczyć Dr Quinn :)

Jako że podróżujemy z przedszkolaczką i żłobkowiczem, dużo atrakcji było nie dla nas, co bynajmniej nie oznacza, że nie mieliśmy co robić, wręcz przeciwnie.

Na samym początku trzeba było się wyhasać po podróży. Dmuchana zjeżdżalnia, wulkan do wspinania się, piaskownica, automaty, plac zabaw, a nawet dojenie krowy.

IMG_4560_1    IMG_4570_1  IMG_4586_1

Do tego świetna strefa zabaw wodnych – wodne armatki, przekładnie, łowienie rybek, śruba Archimedesa czy tworzenie wiru wodnego – zabawne z elementami edukacyjnymi.

IMG_4588_1  IMG_4579_1  IMG_4572_1

Warto oczywiście się zaopatrzyć w odpowiednie atrybuty kowboja – u nas nie obyło się bez kowbojskiego kapelusza oraz rewolweru. Bardzo się przydały, gdyż zaraz potem porwały nas pokazy kowbojskiej sztuki. Wystartowałyśmy w konkursie uciekania przed lassem – i o ile córci udało się czmychnąć, o tyle mama, no cóż, została złapana na lasso.

Przy niesprzyjającej aurze również nie można było się nudzić. Park wyposażony jest w wesołu zakątek Lucky Luke’a, a tam pokaźny basen z piłkami, dwie sale dla najmłodszych, kącik do malowania, malowanie buziek, a na dolnym piętrze atrakcje związane z iluzją oraz sala luster. Uwaga – w niektóre młodzi adepci sztuki iluzji mogą chcieć wejść, a nawet wbiec… Na dole funkcjonuje również kawiarenka, a kawę spokojnie można wnieść na piętro i wypoczywać przy małej czarnej obserwując bawiące się dzieciaki.

IMG_4697_1 IMG_4696_1

Atrakcji zewnętrznych jest cała masa. Koniecznie odwiedźcie studio fotograficzne, gdzie zrobicie sobie uroczą rodzinną sesję w stylu dzikiego zachodu – świetna pamiątka i frajda przy rodzinnych przebierankach.

Bardzo ciekawe są okolice parku linowego, gdzie znajdziecie różnego rodzaju gry rodzinne w plenerze. Nas wyjątkowo urzekła drewniana katapulta.

IMG_4643_1         IMG_4635_1

Amatorzy atrakcji jeżdżących też nie będą się nudzić. Podobnie jak miłośnicy kina czy komnaty strachów. A dla najmłodszych – jest nawet mały zwierzyniec i kucyki. Nowe atrakcje wciąż powstają, więc park się rozrośnie, a my na pewno jeszcze w nim zawitamy. Wraz z wiekiem przybędzie nam spektrum atrakcji do odwiedzenia.

IMG_4642_1 IMG_4636_1

Zresztą zerknijcie sami na mapę atrakcji.

Sam hotel również bardzo przyjemny, a przede wszystkim czysty i bardzo wygodne łóżka (a do tego świeżutka pościel). Może nieprzesadnie na bogato, ale nie o to chodzi w tym parku. Minusem jest brak windy, co jest utrudnieniem przy wózkach, ale można je zostawić przy recepcji i poruszać się pieszo. W końcu to Dziki Zachód!

Zdecydowanie na TAK! a uśmiech dzieci oraz rozpamiętywanie pobytu długo po powrocie – bezcenne.