Krótki wypad do Poznania – Błogostan!

W Poznaniu bywamy w miarę regularnie, a jego położenie sprawia, że często przejeżdżamy przez Poznań przy okazji podróży do innych zakątków Europy. A skoro z reguły jeździmy z dwoma brzdącami, poszukujemy miejsc, żeby maluchy się wyszalały, rozprostowały kości, a my – żebyśmy mogli odpocząć i ponapawać się chwilą. Nie inaczej było tym razem, w drodze z Kopenhagi, więc  dzielę się naszym sposobem na kilkugodzinny postój w Poznaniu.

09.30 Śniadanie przy Starym Rynku – Lavenda Cafe

Dość oblegana kawiarnia mieszcząca się przy ul. Wodnej w Poznaniu, prawie przy samym Starym Rynku. Popularność zawdzięcza m.in. serwowanym od rana śniadaniom, podczas gdy inne lokale jeszcze odpoczywają w godzinach porannych. Nie jest to miejsce typowo dla dzieci, ale na śniadanie i kawę dzieciakom cierpliwości wystarczyło. No i serwują kakao na mleku roślinnym :)

IMG_1200

10.30 Plac Zabaw za Nową Gazownią

Nowo wybudowany plac zabaw, którego próżno szykać w googlowskim Street View. Mieści się na Chwaliszewie, zaraz za budynkiem Nowej Gazowni i zna go chyba każdy młody rodzic z okolicy. Przy placu zabaw znajdziecie najczęściej kawę w stylu bike cafe, a sam plac zabaw sprawi, że i Wy się z chęcią pobawicie. Piaskownice, zjeżdżalnie, labirynty, gongi, huśtawki i wiele innych atrakcji raczej w nowatorskim stylu. W weekendy tętni wręcz życiem, a dzieciaki stracą tutaj nadmiar śniadaniowej energii i uspokoją się do pory lunchowej.

IMG_1204

12.00 Koziołki – obowiązkowy punkt programu

Skoro jesteśmy tak blisko Starego Rynku, aż żal tracić tę atrakcję. Trykające się, czy jak kto woli – bodące się koziołki, to niewątpliwie symbol Poznania i wielka radość dla dzieci.

Według legendy „kiedy po wielkim pożarze Poznania odbudowywano ratusz to zegar na ratuszową wieżę zamówiono u mistrza Bartłomieja z Gubina. Rada miejska postanowiła to ważne wydarzenie hucznie uczcić. Zaplanowano wielką ucztę, na którą zaproszono do Poznania znakomite osobistości. Ponieważ pracy było co nie miara, kucharz do obracania głównego dania pieczeni z sarniego udźca na rożnie, wyznaczył młodego kuchcika Pietrka. Sarni udziec piekł się powoli a Pietrek był ciekawy jak wygląda mechanizm zegara. Młody kuchcik nie mogąc się doczekać końca pieczenia postanowił na chwilę zostawić pieczeń i tylko raz spojrzeć na zegar[1].

Jednak pod jego nieobecność pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgiel. Przerażony chłopiec pobiegł na pobliską łąkę, na której mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta. Porwał stamtąd dwa koziołki i zabrał je do ratuszowej kuchni. Koziołki jednak wyrwały się chłopcu i uciekły na gzyms ratuszowej wieży. Tam na oczach zgromadzonych mieszczan przestraszone dwa małe, białe koziołki zaczęły się bóść rogami. Widok ten tak rozbawił wojewodę i zaproszonych gości, że burmistrz darował Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecił wykonać mechanizm, który każdego dnia będzie uruchamiał zegarowe koziołki. Od tego czasu każdego dnia gdy trębacz w samo południe gra hejnał z ratuszowej wieży zgromadzonej gawiedzi pokazują się dwa trykające się koziołki. A prawdziwe koziołki nie trafiły na stoły rajców miejskich i mieszczan lecz ściągnięto je z wieży i zwrócono ubogiej wdowie, ich prawdziwej właścicielce[1].”

12.30 Błogostan i Mały Błogostan

Lunch w Małym Błogostanie wprawia w błogostan nie tylko rodziców, ale też dzieci. Mały Błogostan to specjalnie wydzielona część restauracji Błogostan, znajdującej się na poznańskich Jeżycach. Przewijak, toaleta rodzinna oraz przestrzeń na dziecięce fantazje – piaskownica z piaskiem kinetycznym, tablica z kredą, rury do wrzucania piłeczek, tablica do wtykania kolorowych korków, a także kojec dla najmłodszych. Istny raj, w końcu można zjeść gorący posiłek (gdy nadal jest gorący).

Z jedzenia polecam kaszotta i wytrawne gofry.

O innych miejscach w Poznaniu, w tym tych dla alergików możecie przeczytać tutaj: http://www.magoistka.pl/w-poznaniu-z-alergikiem-lunche-kawa-i-lody

Budapeszt z dziećmi

Kolejny pomysł na wakacyjny rodzinny wypad, choć w lipcu i sierpniu bywa tam dość ciepło. Budapeszt – pewnie życie nocne Was ominie, ale za to znajdziecie kilka ciekawych miejsc do zwiedzenia z dzieciakami.

Trasę Warszawa-Budapeszt tym razem pokonaliśmy autem, z noclegiem w Krakowie. Korzystając z Airbnb znaleźliśmy lokum w samym centrum Budapesztu (ul. Rakoczi), co stanowiło wspaniałą bazę wypadową i umożliwiało zwiedzanie z dwójką dzieciaków z wykorzystaniem komunikacji miejskiej.

Transport

W zasadzie dojazd do wszystkich istotniejszych atrakcji możliwy jest komunikacją publiczną. Metro, autobusy, tramwaje – dotrzecie nimi wszędzie tam, gdzie trzeba, nawet pomimo kilku remontów. Budapeszt nie jest jednak bardzo przyjazny wózkom, trzeba się czasem natrudzić, żeby znaleźć działającą windę, tramwaje nie są niskopodłogowe, a z autobusami różnie bywa. U nas często wygrywała opcja podnoszenia wózkowych ciężarów…

Zwiedzanie

Budapeszteńska ulica godzi ze sobą trochę sprzeczności. Z jednej strony ma się wrażenie, jakby było się w Polsce tak z 10 lat temu. W modzie dominują raczej „bezpieczne” kolory, a niektóre trendy zdają się omijać węgierską stolicę (wyobrażacie sobie stolicę europejską bez drwaloseksulanych mężczyzn?).  Z drugiej strony architektura przywodzi na myśl obrazy z Wiednia i kipi wręcz 1_IMG_2533bogactwem habsburskich fasad (naprawdę możemy jej Węgrom pozazdrościć). Piękne mosty, zabytkowe metro – tego też próżno szukać w Warszawie.

1_IMG_2507Nasze dzieciaki swoimi kolorowymi strojami dodawały barw ulicznej modzie.

Typowe atrakcje turystyczne są niejednokrotnie doskonałymi miejscami dla dzieci, które mogą wybiegać się w otwartej przestrzeni. I to bez względu na pogodę, gdyż nasza majówka była dość dżdżysta, jednak temperatury były przyjemne.

Parlament – z małymi dziećmi trudno go zwiedzić, ale na pewno warto zobaczyć, a i kamyki do zabawy się znajdą. Parlament widoczny jest zresztą z wielu miejsc w Budapeszcie i jest niewątpliwie znakiem rozpoznawczym węgierskiej stolicy. Spróbujcie też przepłynąć się chociażby godzinnym rejsem po Dunaju, skąd bryła Parlamentu wygląda jeszcze bardziej urokliwie.

1_IMG_2561

Wyspa Św. Małgorzaty – no cóż, imię zobowiązuje, a i wspomnienia z moich dziecięcych eskapad do Budapesztu z tego miejsca miałam miłe, więc wybraliśmy się i na wyspę (również można dojechać komunikacją miejską). Problem w tym, że w maju 2017 praktycznie wszystkie atrakcje i pół wyspy były remontowane, knajpy zamknięte, pozostał więc spacer, ew. jogging, mini zoo oraz plac zabaw. Dzieciom się podobało, my mieliśmy niedosyt.

1_IMG_4398       1_IMG_4415

Wzgórze Gellerta – warto się trochę wysilić, żeby podziwiać widoki na miasto. Na wzgórze można dojechać komunikacją miejską, jednak ostatni kilkusetmetrowy odcinek musicie pokonać pieszo. Nie jest to zbyt wymagające. Widoki zapierają dech w piersiach, w szczególności przy ładnej pogodzie.

1_IMG_4344

Zamek – kolejny punkt warty zwiedzenia. Udało nam się nawet znaleźć boczne wejście dla niepełnosprawnych i wózków, więc mogliśmy windą podjechać do góry (usługa niestety płatna) i znowu wystarczył tylko transport publiczny. Trudno powiedzieć, żebyśmy zamek zwiedzili, bardziej się po nim pokręciliśmy, ale w deszczu dzieciaki miały tylko na tyle cierpliwości. 1_IMG_4335

ZOO i okolice (Állatkerti krt. 6-12) – tu już na pewno dzieciom powinno się spodobać. Nie jest to może ZOO wrocławskie, ale zwierzątka to zawsze zwierzątka. W szczególności okazałe niedźwiedzie polarne.

1_IMG_2569

Oprócz zwiedzanie są też miejsca interaktywne – jak chociażby wydzielone place zabaw czy też wystawy edukacyjne, gdzie dzieciaki mogą się czegoś dowiedzieć.

1_IMG_2568

W parku przy ZOO znajdziecie wiele atrakcji dla dzieci. Trochę punktów gastronomicznych, fontannę, place zabaw, trampoliny, piaskownice – jest z czego wybierać. W efekcie spędziliśmy tam całe popołudnie.

1_IMG_2578

Plac Bohaterów (Délibáb u. 30)  – miejsce z kategorii ‚must see’ i jeszcze możecie dojechać tam zabytkowym metrem. Urokliwe małe wagoniki, no i ten dzwonek przy zamykaniu drzwi. Na placu wiele się dzieje – my przykładowo trafiliśmy na jakieś wydarzenie promujące sport i nawet jakaś lokalna gwiazda sportu (chyba siatkarka) próbowała nas do czegoś namówić, ale bariera językowa okazała się nie do pokonania :)

1_IMG_4520

Opróczy typowych miejsc w przewodnika Budapeszt można odkrywać po swojemum, snując się pomiędzy uliczkami. Ciekawe kawiarnie, pomniki, miejsca odpoczynku – nasz mały znalazł przykładowo coś takiego. Mnie z kolei bardzo urzekła instalacja na jednym z balkonów, zresztą zobaczcie sami.

1_IMG_4489       1_IMG_2678

Gastro-miejsca

Vega City (Múzeum krt. 23) – nasz wyjazdowy hit. Wszystko, co może zjeść alergik i to w mega przystępnych cenach. Warszawa przyzwyczaiła nas do tego, że dobre miejsca wegańskie są dość kosztowne, przynajmniej porównywalne do dań mięsnych. Tymczasem w Budapeszcie ceny były zbliżone do biurowych stołówek czy lepszych barów mlecznych – polecamy.

1_IMG_4491

1_IMG_4492

Zdecydowanie warto wybrać się również na poszukiwania knajpek do dzielnicy żydowskiej. Jedno z nich to Borsz Gastrobar (Kazinczy u. 10). Miejsce założone przez uznanych szefów kuchni, zawsze pełne ludzi i idealne na lunch lub na kolację na wynos.

1_IMG_4436Niedaleko od Borsz Gastrobar, po drugiej stronie ulicy znajdziecie też dość przyjemne miejsce serwujące ramen. Może nie jest to pięciagwiazdkowy lokal, ale jedzenie naprawdę przywoite – no i 1_IMG_4440równiez alergicy znajdą coś dla siebie. To miejsce to Ramenka (Kazinczy u. 9). Mojej córce podpasował ramen z owocami morza, a syn jak zwykle zajadał się makaronem.

W okolicy jest tez kilka ciekawych cukierni.

Jedna z nich wyróżnia się przede wszystkim kącikiem zabaw. Serwowane 1_IMG_4395w niej makaroniki idealnie dopełnią popołudniową kawę dla dorosłych, a kącik zabaw pozwoli dzieciom odpocząć od trudów zwiedzania, a dorosłym da chwilę wytchnienia (i czasu na próbę wypicia kawy w spokoju).

Miejsce nazywa się Desszert.Neked (Paulay Ede u. 17)

Miłośnikom kulinariów i produktów regionalnych nie powinien też umknąć lokalny targ centralny Nagy Vásárcsarnok (Vámház krt. 1-3). Możecie zaopatrzyć się w nim w węgierskie wina oraz różnego rodzaju papryki (my oczywiście nabyliśmy paprykę wędzoną – główny składnik wegańskich przepisów :)).

1_IMG_2532

Miłej podróży!