W Poznaniu z alergikiem – lunche, kawa i lody

Był weekend w Gdańsku (więcej TUTAJ), było poszukiwanie ulubionego czarnego napoju karmiącej mamy we własnej dzielnicy (więcej TUTAJ), czas na powrót do miejsca, w którym spędziłam kilka lat i które darzę dużym sentymentem – Poznań.

Dokąd udać się w Poznaniu z alergikami i optymalnie zdążyć jeszcze na trykające się koziołki? Przede wszystkim odkrywamy okolice Starego Rynku, jak na koncentrycznie zbudowane miasto przystało, a następnie zapuszczamy się w okolice Górnej Wildy i rejony mojej Alma Mater – Uniwersytetu Ekonomicznego.

  1. Poranna kawa z mlekiem roślinnym na Starym Rynku – Costa Coffee lub Pod Pręgierzem Cafe
  2. Sorbety i lody wegańskie, ale nie tylko – na Wronieckiej, niedaleko Muzeum Blubry 6D – Lodziarnia Wroniecka 17 – przepyszne sorbety z mango, vege kokos, smaki tradycyjne, codziennie nowe, w ofercie wafelki bezglutenowe i bez laktozy.
  3. Lunch wegański w Je Sus na Taczaka – jeden z lepszych posiłków wegańskich jakie jadłam. W dodatku dla córki szefowa kuchni przyrządziła danie spoza karty – wegańskie pancakes z owocami. Porcja na tyle duża, że wystarczyło na obiad i kolację, a mała się nią zajadała. My z kolei próbowaliśmy lokalnego piwa, soku z wiśni i sajgonek. Trudno opisać menu, knajpa nie ma typowej karty i trzeba dowiadywać się o specjalności dnia u kelnerek, ale wszystko było przepyszne i zadowoliło nawet podniebienia mięsożerców!IMG_3103  IMG_3182
  4. Lunch vege / non-vege w restauracji Start – w przyjemnym słoneczku rozłożyliśmy się w ogródku i delektowaliśmy smakami kaczki, kaszotto, paelli z kurczakiem oraz stir fry. Restauracja oferuje coś dla każdego – dania mięsne, w wersji wegetariańskiej, a niektóre w wersji wegańskiej. Przyjemnie,przyzwoicie.IMG_3144      IMG_3145
  5. Popołudniowy deser w Kwadrat na Woźnej – wracamy w okolice Starego Rynku na popołudniowy deser i kawę. Ceny deserów warszawskie (12 PLN za kawałek ciasta), ale smaki dobre. Hitem był Porzeczkowy Spekulant. Zdjęcia nie zdążyłam zrobić, za szybko poszły :)

Jak widać, po Polsce można podróżować z weganami, wegetarianami, bezglutenowcami, uczulonymi na orzechy i innymi alergikami i to, co najważniejsze, bez swojego prowiantu. Do Poznania najpewniej zawitamy jeszcze nie raz, więc będziemy odkrywać nowe miejsca.

Apteczka podróżna dla dzieci

Paszport  w trakcie wyrabiania, więc czas pochylić się nad kompletowaniem apteczki podróżnej. Wyjazd z niemowlakiem i bycie karmiącą mamą trochę ten temat komplikuje, ale tym bardziej nie należy go bagatelizować.

Na początek najważniejsze – apteczkę bez nożyczek w podróży samolotem pakujemy do podręcznego bagażu. To na wypadek zgubienia bagażu przez linie lotnicze. Warto przed podróżą sprawdzić również warunki przewożenia leków, w szczególności tych płynnych.

Pamiętajmy też o sprawdzeniu daty ważności leków i środków opatrunkowych. Dorosłemu niekiedy nic się nie stanie po spożyciu trochę przeterminowanego leku, ale z dzieckiem nie warto ryzykować.

No i jeszcze jedna kwestia – zakładam, że nie jedziecie z dziećmi na afrykańską pustynię lub w miejsce, gdzie do najbliższego lekarza jest parę dni drogi. Co nie oznacza, że nie można z dzieckiem jechać w tropiki. Poniższy zestaw nie jest zatem na wyjazdy ekstremalne.

Co zabrać ze sobą? Oto lista rzeczy, które zwykle z nami podróżowały, również po Azji, ale tej mniej ekstremalnej (Tajlandia, Wietnam, Malezja, Singapur).

I. Środki pierwszej pomocy

nożyczki, pęseta, termometr, folia NCR, rękawiczki gumowe, bandaże itp. – większość wyciągamy z domowej apteczki (można też wykorzystać apteczkę samochodową)

II. Środki dezynfekcyjne i opatrunkowe

zestaw plastrów (w tym na odciski oraz kolorowe dla starszej córki), woda utleniona (najczęściej zabieramy Peroxygel w formie żelu – wygodniejsza i utrzymuje się na skaleczeniu), sterylne gaziki z alkoholem, gazy, bandaże (te z reguły wyjmujemy z domowej apteczki). Do tego warto zabrać hydrożele (na oparzenia).

III. Leki

W pierwszej kolejności pakujemy wszystkie te, które bierzemy na stałe lub potrzebujemy ze względu na nasze schorzenia (jak aspiryna dla sercowców czy adrenalina w przypadku alergii na ukąszenia owadów).

Ponadto warto zaopatrzyć się w preparaty z następujących grup leków (poszczególne marki i rodzaje to już kwestia indywidualna).

  • przeciwgorączkowe – u nas najczęściej Nurofen dla starszej córy, paracetamol w czopkach dla młodego, dla dorosłych nurofen lub ibuprofen (dla mamy karmiącej również paracetamol)
  • przeciwbiegunkowe i na rewelacje żołądkowe – Smecta, Nifuroksazyd, Loperamid
  • probiotyki – typu Dicoflor, Trilac
  • rozkurczające – Nospa
  • na ból gardła – dla dorosłych tabletki, dla dzieci Tantum Verde, dla karmiącej mamy – Isla i też Tantum Verde (z umiarem)
  • na alergie – wapno (dla dzieci w syropie, dla dorosłych w tabletkach musujących), ew. syropy typu Rupafin czy Clemastine, czasem maści/kremy sterydowe typu Locoid, dla dorosłych – co, kto używa
  • na potówki, oparzenia – Alantan, Panthenol, Tanno Hermal
  • elektrolity – dobre do nawodnienia dzieci (ale też dorosłych) w czasie biegunki (najlepiej wziąć też strzykawkę do podawania elektrolitu najmłodszym), typu Orsalit
  • na stłuczenia – Altacet
  • odkażające – Octenisept
  • antymalaryczne -typu Malaron, jeśli jest taka konieczność (ze względu na obciążenie wątroby zastanówcie się poważnie czy i kiedy brać takie leki i czy w ogóle chcecie podawać je dzieciom. My ich nie podawaliśmy).

Dodatkowo najczęściej mamy ze sobą Mucosolvan lub inny syrop wykrztuśny dla dzieci, Neosine (lub coś przeciwwirusowego), Pulneo (najlepiej w nowej wersji bez czerwieni koszenilowej) lub coś rozkurczającego na oskrzela. Nie jest to konieczne, ale mnie sam fakt posiadania tego zestawu pod ręką w miarę uspokaja.

IV. Repelenty, środki na ukąszenia

Fenistil w żelu na ukąszenia, natomiast repelenty zależą od docelowej destynacji. W obszarach okołomalarycznych i tropikalnych raczej z DEET typu Mugga (te nasze nawet z nazwy tropikalne nie działają) lub lokalne specyfiki. Dla najmłodszych dzieci warto zabrać moskitiery.

V. Niezbędnik malucha

W jego skład wchodzą: termometr, wazelina, sól fizjologiczna (przydatna też na plaży, gdy piasek wpadnie w oczy), pianka lub żel do odkażania rąk, agrafki i spinacze, leki na chorobę lokomocyjną.

VI. Kremy do opalania z filtrami UV

Dla dzieci powyżej 6 m-ca życia i mam karmiących – z filtrem mineralnym. Dla dorosłych, wedle uznania. Warto zacząć od wysokich filtrów (u nas dzieci korzystają z 50, my na twarz z 50, a na ciało min. z 30).

Uff, to chyba na tyle. Jeśli jedziecie większą ekipą, można całą apteczkę podzielić między siebie. Nie powinna ważyć więcej niż 0,5-1kg, więc nie jest to aż tak duże obciążenie. Oczywiście w przypadku podróży autem, macie jeszcze standardową apteczkę samochodową na podorędziu.

A jakie są u Was zestawy apteczek? Może nam coś podpowiecie?

 

Niemowlak z paszportem

Minęło równo 8 tygodni odkąd nasze najmłodsze dziecię przyszło na świat, więc pora na planowanie pierwszych wakacji. Weekend majowy za pasem, więc szykujemy małego do jego pierwszej podróży samolotem.

Ale, ale…bez dokumentów nigdzie się nie ruszy. Od urodzenia Igora mam generalne wrażenie, że musiałam wyrobić mu więcej dokumentów niż sama posiadam, ale paszport jest akurat jednym z ważniejszych, bo pozwala nam powoli wrócić do naszego trybu życia sprzed ciąż (a przynajmniej do jego namiastki).

Jak wyrobić paszport niemowlęciu? Poniżej krótko i na temat.

  1. zdjęcie – zaczynamy od fotografii paszportowej, co w przypadku malca nietrzymającego lub słabo trzymającego główkę może być wyzwaniem. U nas na szczęście poszło sprawnie. Kluczowe jest ułożenie smyka na przedramieniu z dłonią podpierającą główkę i podtrzymanie go na jasnym tle w studiu fotograficznym. Dobrze by było, gdyby malec miał ciut widoczną szyję, a przynajmniej trochę uniesioną główkę, żeby głowa nie zlewała się z ramionami. Do wniosku paszportowego potrzebujemy jednego takiego zdjęcia, reszta może trafić do rodzinnego albumu.
  2. opłata paszportowa – dla dzieci poniżej 13 roku życia opłata ta wynosi zasadniczo 30 PLN, a z Kartą Dużej Rodziny 15 PLN. Za Igora zapłaciliśmy zatem 30 PLN.
  3. wniosek o paszport – do pobrania w biurze paszportowym. Wniosek o wydanie dokumentu paszportowego nie może być wydrukowany ze strony internetowej.
    Należy go wypełnić na oryginalnym druku dostępnym w punktach obsługi paszportowej na terenie danego województwa. Powinien zostać wypełniony czytelnie, drukowanymi literami , podpisany przez rodziców (opiekunów) małoletniego. Niezbędny jest numer ewidencyjny (PESEL). Podpis posiadacza dokumentu składają tylko dzieci, które ukończyły 13 lat.
  4. wizyta w biurze paszportowym i dokumenty – wizytę składają oboje rodzice, gdyż wymagana jest pisemna zgoda obojga rodziców/opiekunów prawnych na wydanie małoletniemu dokumentu paszportowego (obecność obydwojga rodziców lub opiekunów z ważnymi dowodami osobistymi lub ważnymi dokumentami paszportowymi; opiekunowie prawni przedkładają zaświadczenie o ustanowieniu opieki prawnej). Jeśli mama lub tata nie mogą się stawić należy przedłożyć pisemną zgodę na wydanie dokumentu paszportowego poświadczoną przez organ paszportowy (inny wojewoda lub konsul za granicą)lub notariusza (w przypadku notariusza za granicą wymagane jest opatrzenie dokumentu klauzulą apostille i załączenie tłumaczenia przysięgłego dokumentu); oświadczenie rodzica powinno zawierać sformułowanie: wyrażam zgodę na wydanie dokumentu paszportowego mojemu dziecku… (imiona i nazwisko dziecka, data i miejsce urodzenia dziecka).
  5. obecność dziecka – dziecko, które ukończyło 5 lat  musi być obecne przy składaniu dla niego wniosku o wydanie dokumentu paszportowego.

Obecnie dzieciom poniżej 5 roku życia, wydawane są paszporty biometryczne z  5 letnim okresem ważności.

Formalności za nami. W Warszawie na wyrobienie paszportu czeka się ok. 2 tygodni. Sam paszport może już odebrać jeden z rodziców, na szczęście :)

 

Transport dzieci w Wietnamie

Podczas, gdy Zachód dyskutuje nad bezpieczeństwem przewożenia dzieci w samochodach, na rowerach, fotelikach itp., w Wietnamie dzieci przewożone są tak.

IMG_3466  IMG_3464

IMG_3465

Zresztą na jednym motorze można było spotkać nawet całą czteroosobową rodzinę. Co więcej, byliśmy chyba jednymi z nielicznych, którzy poszukiwali fotelika samochodowego. W końcu udało nam się takie cudeńko znaleźć, ale kierowca nie miał pojęcia co się z nim robi i w jaki sposób przypiąć fotelik pasami – po prostu położył go na tylnym siedzeniu i czekał, aż wsadzimy tam córkę :)

Nie udało nam się spotkać również nikogo z chustami czy popularnymi nosidełkami. Najczęściej dzieci były noszone w różnych pozycjach przez rodziców, czasem nawet jako dodatek do przenośnych straganów (stragan na linkach z przodu, a dziecko na boku w pozycji biodrowej).

Najbardziej „zachodnim” widokiem była zorganizowana grupa dziecięca (coś na kształt przedszkola), zwiedzająca zoo w Ho Chi Minh City. Natomiast transport lotniczy lokalnymi liniami niczym nie różnił się od znanych nam standardów – dzieciaki wnoszone były do samolotów na rękach lub też wwożone w wózkach, które, podobnie jak u nas, były zostawiane przed wejściem do samolotu.IMG_1435IMG_1294

Warto jednak zaznaczyć, że w wielu wietnamskich miastach chodniki są dość wąskie, a w dodatku pozastawiane motocyklami i nie sposób przebić się przez to wózkiem. Pozostało nam zatem przenieść się z wózkiem na pobocze jezdni w chmurę motocyklową. Uspokajamy jednak, wbrew pozornemu chaosowi na ulicach, podczas naszego pobytu widzieliśmy jedynie jedną stłuczkę dwóch samochodów i to z prędkością ok. 10-20 km/h (chyba nawet reflektory nie ucierpiały).

Miłych podróży z dziećmi!

Co spakować na pierwszą podróż z dzieckiem?

Urodziło Wam się dziecko, tęsknicie za wyjazdami, ale macie obawy czy podołacie z malcem w podróży i nie wiecie jak się zabrać za pakowanie? Oto lista rzeczy, które sprawdziły się w naszym przypadku – na tygodniowym urlopie na Wyspach Kanaryjskich z pięciomiesięczną córką.

Przede wszystkim warto przygotowywać sobie taką listę wcześniej, a nie przed samą podróżą. Jak tylko wpadnie nam coś do głowy, umieszczamy na liście. W naszym przypadku był to wyjazd typu half-board z biurem podróży, do kurortu na Gran Canaria. Wybraliśmy miejsce bardziej dla ciężarnych, osób z małymi dziećmi czy osób starszych niż typowe dedykowane dzieciom, gdyż pięciomiesięczny malec i tak nie skorzysta z atrakcji dla dzieci, więc chodzi bardziej o komfort rodziców (basen, siłownia, mniej krzyków, dobre jedzenie :)).

Nasza lista życzeń do biura podróży? Dostępność łóżeczka dziecięcego, nieduża odległość do sklepu spożywczego / supermarketu z prawdziwego zdarzenia, apteka, lekarz w sensownej odległości, czajnik elektryczny a najlepiej aneks kuchenny, jeśli nie ma basenu krytego – to zewnętrzny z opcją podgrzewania, gdyby było chłodniej. Zależało nam również na tym, żeby transport z lotniska do miejsca docelowego nie trwał dłużej niż godzinę.

Naszą listę podzieliliśmy na kilka części:

  1. Apteczka  – a w niej koniecznie leki przyjmowane przez dziecko (w tym np. witaminy), ale też przeciwgorączkowe, elektrolity, na ząbkowanie, coś na potówki, ranki, problemy trawienne, termometr, sól fizjologiczna, sól morska i syrop na kaszel, ew. coś przeciwhistaminowego dla alergików. Nie zapominamy też o apteczce dla siebie! Apteczkę warto przewieźć w bagażu podręcznym.
  2. Spanie – ograniczyliśmy się do minimum – śpiworek, piżamka i ulubiona maskotka do snu.
  3. Pielęgnacja – używane na co dzień kosmetyki do przewijania i pielęgnacji, nożyczki, szczotka, frida, chusteczki suche i mokre, pieluchy i koniecznie odpowiednie kremy do opalania (z filtrem dla dzieci). Co do pieluch – braliśmy zapas na ok. 2 dni, a na miejscu kupowaliśmy pieluchy lokalne. Na Kanarach polecam markę Dodot, coś w stylu Dada. Warto zabrać kilka podkładów do przewijania, które potem można wyrzucić.
  4. Kąpiel (i basen) – idealnym rozwiązaniem okazała się nadmuchiwana wanienka kupiona za małe pieniądze na portalu aukcyjnym. Pozostałe rzeczy podobne jak używane w domu plus strój / pielucha na basen, ręcznik i szlafrok.
  5. Jedzenie – sprawa indywidualna. U nas było tego sporo ze względu na alergię. Warto zabrać coś do mycia butelek dziecięcych.
  6. Ubranka – nie za dużo, nie za mało, chociaż łatwiej napisać niż spakować. Spodziewaliśmy się temperatur rzędu 25 st., więc na tydzień zabraliśmy ok 10 szt. krótkich body/koszulek, 5 szt. z długim rękawem, 3 sukienki, spodenki krótkie / rampersy / getry – ok. 12 sztuk, kilka bluz/sweterków na chłodniejsze wieczory, obowiązkowo czapeczki z daszkiem (3 szt.), kurtkę wiosenną z kapturem na wypadek deszczu. Generalnie przyjęliśmy zasadę, że dziecko powinno mieć ok. 2 kompletów rzeczy na dzień.
  7. Zabawki – coś do samolotu (albo ulubiona zabawka, albo jakaś nowa, która złapie atencję dziecka na czas lotu), coś do wody, coś do wózka i coś na plażę. Na wyjeździe jest tyle interesujących rzeczy wokół, że moim zdaniem nie warto z tym przesadzać.
  8. Dokumenty – paszporty, pieniądze, książeczka zdrowia, polisa ubezpieczeniowa / EKUZ, dokumenty podróży (bilety, vouchery, nazwa hotelu)
  9. Inne – do tej grupy zaliczyliśmy wózek, nosidełko, smoczki, kocyki i folię do wózka (przeciwdeszczową). Nosidełko sprawdziło nam się na lotnisku podczas transportu autobusem po płycie lotniska plus podczas krótkich, wieczornych spacerów już na miejscu.
  10. Pod ręką – to obejmowało listę rzeczy, którą chcieliśmy przewieźć w bagażu podręcznym. Apteczka, jedzenie i picie na drogę (w szczególności na start i lądowanie), ale też uwzględniając ewentualne opóźnienia, ubranka na zmianę, zestaw do przewijania, kocyk i bluza do samolotu (przez klimatyzację jest dość zimno, w szczególności, gdy dziecko śpi), nowa zabawka.

W zasadzie niczego nam nie zabrakło, a inne rzeczy mogliśmy na bieżąco dokupić w supermarkecie (w tym kilka lokalnych słoiczków z deserkami).

IMG_0478 (2)

 

 

Bon voyage!