aaron-burden-25844

Krótki wypad do Poznania – Błogostan!

W Poznaniu bywamy w miarę regularnie, a jego położenie sprawia, że często przejeżdżamy przez Poznań przy okazji podróży do innych zakątków Europy. A skoro z reguły jeździmy z dwoma brzdącami, poszukujemy miejsc, żeby maluchy się wyszalały, rozprostowały kości, a my – żebyśmy mogli odpocząć i ponapawać się chwilą. Nie inaczej było tym razem, w drodze z Kopenhagi, więc  dzielę się naszym sposobem na kilkugodzinny postój w Poznaniu.

09.30 Śniadanie przy Starym Rynku – Lavenda Cafe

Dość oblegana kawiarnia mieszcząca się przy ul. Wodnej w Poznaniu, prawie przy samym Starym Rynku. Popularność zawdzięcza m.in. serwowanym od rana śniadaniom, podczas gdy inne lokale jeszcze odpoczywają w godzinach porannych. Nie jest to miejsce typowo dla dzieci, ale na śniadanie i kawę dzieciakom cierpliwości wystarczyło. No i serwują kakao na mleku roślinnym :)

IMG_1200

10.30 Plac Zabaw za Nową Gazownią

Nowo wybudowany plac zabaw, którego próżno szykać w googlowskim Street View. Mieści się na Chwaliszewie, zaraz za budynkiem Nowej Gazowni i zna go chyba każdy młody rodzic z okolicy. Przy placu zabaw znajdziecie najczęściej kawę w stylu bike cafe, a sam plac zabaw sprawi, że i Wy się z chęcią pobawicie. Piaskownice, zjeżdżalnie, labirynty, gongi, huśtawki i wiele innych atrakcji raczej w nowatorskim stylu. W weekendy tętni wręcz życiem, a dzieciaki stracą tutaj nadmiar śniadaniowej energii i uspokoją się do pory lunchowej.

IMG_1204

12.00 Koziołki – obowiązkowy punkt programu

Skoro jesteśmy tak blisko Starego Rynku, aż żal tracić tę atrakcję. Trykające się, czy jak kto woli – bodące się koziołki, to niewątpliwie symbol Poznania i wielka radość dla dzieci.

Według legendy „kiedy po wielkim pożarze Poznania odbudowywano ratusz to zegar na ratuszową wieżę zamówiono u mistrza Bartłomieja z Gubina. Rada miejska postanowiła to ważne wydarzenie hucznie uczcić. Zaplanowano wielką ucztę, na którą zaproszono do Poznania znakomite osobistości. Ponieważ pracy było co nie miara, kucharz do obracania głównego dania pieczeni z sarniego udźca na rożnie, wyznaczył młodego kuchcika Pietrka. Sarni udziec piekł się powoli a Pietrek był ciekawy jak wygląda mechanizm zegara. Młody kuchcik nie mogąc się doczekać końca pieczenia postanowił na chwilę zostawić pieczeń i tylko raz spojrzeć na zegar[1].

Jednak pod jego nieobecność pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgiel. Przerażony chłopiec pobiegł na pobliską łąkę, na której mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta. Porwał stamtąd dwa koziołki i zabrał je do ratuszowej kuchni. Koziołki jednak wyrwały się chłopcu i uciekły na gzyms ratuszowej wieży. Tam na oczach zgromadzonych mieszczan przestraszone dwa małe, białe koziołki zaczęły się bóść rogami. Widok ten tak rozbawił wojewodę i zaproszonych gości, że burmistrz darował Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecił wykonać mechanizm, który każdego dnia będzie uruchamiał zegarowe koziołki. Od tego czasu każdego dnia gdy trębacz w samo południe gra hejnał z ratuszowej wieży zgromadzonej gawiedzi pokazują się dwa trykające się koziołki. A prawdziwe koziołki nie trafiły na stoły rajców miejskich i mieszczan lecz ściągnięto je z wieży i zwrócono ubogiej wdowie, ich prawdziwej właścicielce[1].”

12.30 Błogostan i Mały Błogostan

Lunch w Małym Błogostanie wprawia w błogostan nie tylko rodziców, ale też dzieci. Mały Błogostan to specjalnie wydzielona część restauracji Błogostan, znajdującej się na poznańskich Jeżycach. Przewijak, toaleta rodzinna oraz przestrzeń na dziecięce fantazje – piaskownica z piaskiem kinetycznym, tablica z kredą, rury do wrzucania piłeczek, tablica do wtykania kolorowych korków, a także kojec dla najmłodszych. Istny raj, w końcu można zjeść gorący posiłek (gdy nadal jest gorący).

Z jedzenia polecam kaszotta i wytrawne gofry.

O innych miejscach w Poznaniu, w tym tych dla alergików możecie przeczytać tutaj: http://www.magoistka.pl/w-poznaniu-z-alergikiem-lunche-kawa-i-lody