IMG_1605[1]

Klocki, klocuchy i klocuszki czyli rodziną do Klockowni!

Za oknem powoli zaczyna się wiosna, nie zawsze jednak w dżdżyste dni wybierzemy się z maluchami na wielogodzinny spacer. Dokąd wyskoczyć, żeby dzieci się wyhasały, a i dorośli znaleźli coś dla siebie? Dzisiaj proponuję wam Klockownię.

Klockowy plac zabaw znajdziecie na warszawskim Targówku w Galerii Renova (niegdyś Rembielińskiej), na pierwszym piętrze. W środku raj dla zwolenników klocków małych i dużych. IMG_1604[1]

Przy wejściu zamykane na klucze szafki, w których możecie poupychać wszystkie rzeczy, zzuć buty i w skarpetkach wejść do królestwa klockowych form. Jeśli spodziewacie się tylko lego w wersji dla starszych i duplo dla młodszych – miło się zaskoczycie.

IMG_1600[1]Dla najmłodszych pociech w pierwszej części sali są klocki duże, miękkie, plastyczne i magnetyczne. Jest to tzw. Strefa Małe Paluszki. Możecie w niej zostawić (pod nadzorem oczywiście) nawet raczkujące malce, które na miękkim dywanie będą próbowały sił w spinaczce i podnoszeniu się na klockach.

 

Kolejna część placu zabaw to Strefa Na 4 Ręceklockownia_340_261116idealna dla rodzeństwa, które może razem budować różne konstrukcje z dużych niebieskich klocków (u nas w konfiguracji jedna buduje, drugi psuje :)). Przednia zabawa! W dodatku tuż obok znajduje się tor, po którym można spuszczać w dół przeróżne pojazdy kołowe, kulki, klocki czy co tylko wpadnie dzieciakom w ręce. Ważne tylko, żeby same na nim nie zjeżdżały, gdyż konstrukcja toru nie przewiduje utrzymania większych ciężarów (a był to jeden z pierwszych pomysłów Olgi).

Jak już IMG_1602[1]znudzi się wszystkim współpraca, czas na pracę prawie indywidualną w Strefie Hocki Klocki. Wiele szuflad i komór, w których znajdziemy dużo różnych odmian klocków, ale uwaga – też z małymi elementami. Nasz Igor najbardziej upodobał sobie klocki magnetyczne i nie mogliśmy go nawet na chwilę zostawić, żeby kulki-łączniki nie trafiły przez przypadek do gardła lub nosa. Ale odciągnąć od strefy magicznych szuflad się nie dał. Wcale to mi nie IMG_1601[1]przeszkadzało, gdyż przy okazji mogłam budować swoje własne konstrukcje.

Kolejna strefa to Majster w Akcji i przeznaczona jest dla poważnych konstruktorów i budowniczych. Dzieciaki budują w niej prawie prawdziwe domy, budy, pojazdy czy co tylko wyobraźnia im podpowie. Dla rodziców to też niezły azyl, gdy chcą na chwilę zaszyć się pod klockowym dachem zostawiając swą drugą klockownia_306_261116połówkę z mozolną opieką nad dwójką dzieci (ale ciiii…to taki mój mały sekret ;)).

20161203_165135_004Jaka by to była zabawa, gdyby po trudach budowania nie wypróbować mocy buldożeru. Dla fanów (i oczywiście fanek) demolki przeznaczona została ostatnia strefa o tej, jakże wymownej, nazwie. Miękkie klocko-bloki układają się w całą kolorową ścianę by zaraz wylądować z powrotem na podłodze wraz z dzieckiem-buldożerem. Ubaw dla małych i dużych. Dodatkowo po bloczkach można się wspaniale wspinać i ćwiczyć umiejętność stania. A nawet jak spadną na głowę – oprócz małego strachu nic się nie stanie.

Co do ceny – niemowlęta do 9 miesiąca wchodzą za darmo. Weekendowe godzinne wejście rodziny 2+2 przy niezbyt dużym obciążeniu sali to wydatek rzędu 45 PLN. Przy dużym obciążeniu jeden opiekun w cenie, drugi musi kupić bilet o wartości 50% opłaty regularnej.

Osobiście uwielbiam klocki, a w dzieciństwie moim pierwszym zagranicznym wyjazdem był wyjazd do duńskiego Legolandu (to dopiero było dziecięce Hygge ;))! Może i stąd ten sentyment. Niewątpliwie jednak klocki pomagają w rozwoju małej motoryki u dzieci, umiejętności myślenia przestrzennego, rozpoznawaniu kształtów, faktur, kolorów. Pozwalają koncentrować uwagę, a także tworzyć wspólne konstrukcje i rozwijać wyobraźnię podczas zabaw z wykorzystaniem tych tworów. Przyjemne z pożytecznym – POLECAM!

Więcej informacji znajdziecie na stronie: https://www.klockownia.com