IMG_0690

Hamburg na weekend z dzieciakami

Czy rzeczywiście to hanzeatyckie miasto portowe, w którym niemal ciągle pada lub wieje ma w sobie coś interesującego dla dzieci? I owszem – zobaczcie sami.

Termin na wizytę w Hamburgu wybraliśmy dość kiepski – tuż przed planowanym szczytem G20, ale na szczęście udało nam się uniknąć protestów i zamieszek, w zasadzie widzieliśmy jedynie wzmożoną aktywność policji. Córka oczywiście zadowolona z tego faktu, bo policjanci cieszą się wśród przedszkolaków wielką estymą. IMG_0675

Pogoda jak to w Hamburgu – pada, wieje, więc jesteśmy zaopatrzeni w kalosze, folię przeciwdeszczową i cienkie kurtki przeciwdeszczowe. Poza tym dość przyjemnie, a deszczyk w zasadzie ciepły.

Piątek

 

Dojeżdżamy dość późno, więc robimy głównie rekonesans. Koniecznie przejażdżka metrem, S-bahnem, autobusem i czym tylko się da. U nas opcja 3-dniowego biletu grupowego okazała się najkorzystniejsza. Bilety dzienne na 9 godzin jazdy były mniej opłacalne, bo z reguły spędzaliśmy poza hotelem więcej czasu. Co więcej, w ramach tego biletu można również popływać!

IMG_0770

Jeśli macie naprawdę mało czasu lub nie chce Wam się chodzić – polecamy linię autobusową nr 111, która objeżdża w zasadzie wszystkie główne atrakcje miasta. Można sobie z niej zrobić „hop on hop off” w cenie miejskiego biletu.

Sobota

Być w Hamburgu i nie widzieć St. Pauli – nie da się. Nie jest to może dzielnica dla dzieci, w szczególności gdy budzi się (lub w zasadzie próbuje wyjść) z maligny wczorajszego dnia, ale zawsze można popatrzeć jak imprezuje młodzież lub single 😉

IMG_0690

Warto oczywiście podjechać do centrum i starego miasta (Altstadt), zobaczyć Ratusz (Rathaus), pobiegać na placu pod ratuszem, w uliczkach pomiędzy kanałami i nad Alsterem, pooglądać fontanny, napić się dobrej kawy. Polecamy wjazd windą umieszczoną w wieży Kościoła Świętego Mikołaja – po nalotach dywanowych aliantów z kościoła została w zasadzie sama wieża. Niesamowite widoki na miasto cieszą oczy, nawet w deszczowy dzień, a dzieciaki mają frajdę.

IMG_0680

Jeśli znajdziecie chwilę czasu, można zjechać piętro w dół do podziemi – znajduje się tam muzeum, które ukazuje historię wojny, zniszczeń Hamburga i wspomnianych już nalotów dywanowych. Jest również ekspozycja zdjęć Warszawy – sprzed wojny, po zniszczeniach i obecnie. To zestawienie robi spore wrażenie.

IMG_0681

Po południu zwiedzamy spacerowo Hafen City, czyli portową część miasta ze spichlerzami (Speicherstadt) oraz wspaniałym budynkiem hamburskiej Filharmonii. Zresztą cały krajobraz tego urokliwego „fyrtla” to dobry przykład rewitalizacji tkanki miejskiej. Zupełnie nie odstrasza, wręcz zachęca i nie przywodzi na myśl starych dzielnicy portowych. Jest postindustrialnie, ale z akcentem na „post”.

IMG_0705 Sam gmach filharmonii jest wart spaceru. Niestety z dziećmi trudno byłoby nam się wybrać na wieczorny koncert, a grają tam najznakomitsze orkiestry i bilety trzeba podobno nabyć z dużym wyprzedzeniem. Jeśli Wam się uda – koniecznie dajcie znać.

 

 

Niedziela

Wczesna pobudka – udajemy się do Altony na Fischmarkt, który otwierają o 5, a zamykają o 9. Obowiązkowy punkt programu – Fischbroetchen, czyli bułka z rybą. U nas w wersji śledzia w occie oraz smażonej makreli – dzieciaki zajadają ze smakiem, my zresztą również. Na targowisku znajdziecie również kosze z owocami (10 EUR każdy), aukcje ryb (największe wzięcie miały wędzone węgorze) oraz wszelkie inne różności, napoje czy rękodzieła.

IMG_0734        IMG_0746

Po małej przechadzce dzielnicą portową (jeszcze do niej wrócimy) i parkami, popołudniem udajemy się do najdłużej oczekiwanej przez córkę atrakcji – Miniatur Wunderland. To jedno z największych w Europie (o ile nie największe) miejsc z miniaturowymi makietami kolejowymi. Nie wiem kto miał większą frajdę – dorośli, czy dzieci. Miejsce robi wrażenie, co 15 minut zapada zmrok i makiety przechodzą w tryb nocny. Dodatkowo niektóre atrakcje są interaktywne – za pomocą przycisków można wprawiać w ruch lub podświetlać niektóre elementy (to było ulubione zajęcie naszej czterolatki).IMG_0779

Jeśli zarezerwujecie wejście przez stronę internetową, nie przychodźcie przed umówioną godziną. Porządek musi być i rezerwacje wpuszczane są w określonych wcześniej przedziałach czasowych. Jeśli natomiast będziecie trochę wcześniej, możecie napić się kawy lub coś przekąsić w bufecie – poczekalni, gdzie znajdziecie też kącik dla dzieci.

 

A tak wyglądają cuda modelarstwa:

I jeszcze kilka zdań o tym czy Hamburg jest przyjazny dzieciom. Na pewno bardziej niż Budapeszt pod kątem infrastruktury – w większości miejsc są windy i podjazdy. Stacje metra obsługujące niepełnosprawnych, a zatem również z infrastrukturą dla „wózkowiczów” oznaczone są znakiem wózka dla niepełnosprawnych – można zatem poplanować sobie podróż. W Hafen City bywają miejsca czy przejścia, w których jest trudniej, ale nie jest najgorzej. Natomiast do restauracji dzieci mogą jak najbardziej wchodzić (a wózki wjeżdżać), przy czym w tych wytworniejszych obsługa patrzy czasem z dość surowym dystansem na dzieci – ale to może tylko lokalny styl bycia :)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge