WOŚP – jak pomóc i zyskać?

Już dzisiaj po raz kolejny gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. To wielka lekcja dla nas wszystkich – pomocy, organizacji, życzliwości, lecz także krytycznego myślenia i wyciągania niepochopnych wniosków. O ile te ostatnie lekcje dotyczą bardziej rozliczeń finansowych fundacji i całego szumu wokół tego tematu, o tyle pierwsze aspekty są szlachetne. Co jeszcze oprócz szlachetności możemy zyskać?

WOŚP porywa mnie już od lat dziecięcych. Najpierw jako jedna z atrakcji i sposób na spędzenie czasu z innymi dziećmi i ich rodzinami, później w charakterze wolontariatu, następnie poprzez współorganizację całego sztabu, uczestnictwo finansowe, a ostatnio także jako sposób na przekazanie pewnych wartości dzieciom.

Z serduszkami spotkałam się nie tylko na kwestach i finałach WOŚP, ale też podczas dwóch ciąż i porodów. Jednym z pierwszych badań wykonywanych noworodkom jest badanie przesiewowe słuchu. Nie znam nikogo, kto widziałby sprzęt bez serduszka. Może jest, może nie, nie wiem. Ale pamiętam jak dziś, że pełna poporodowych emocji aż wzruszyłam się dostając certyfikat z dobrym wynikiem testu moich dzieci i wielkim nadrukowanym serduszkiem WOŚP. Miałam poczucie dobrze spełnionego obowiązku, wpierając WOŚP przez te wszystkie lata.

Ale nie każdy musi podzielać tę opinię. Co nie oznacza, że nie może pomóc. Dla przyziemnych pragmatyków niewyczerpująca lista korzyści, które odnosimy udzielając się charytatywnie (niekoniecznie przy pomocy WOŚP). I jeszcze jedno – sam fakt, że ktoś pomaga z pobudek mniej szlachetnych (sława, blichtr, CSR, wizerunek) moim zdaniem zupełnie nie przeszkadza, ważny jest cel.

Do czego może darczyńcy przydać się charytatywność?

  • wizerunek – zarówno osób indywidualnych, celebrytów, jak i firm (działania CSR);
  • odpis podatkowy – przy wpłatach na konto zarówno osoby fizyczne jak i firmy mogą dokonać odpisu darowizny na rzecz OPP (organizacji pożytku publicznego) od dochodu w ramach przysługujących limitów. W tym aspekcie przelew jest zdecydowanie lepszy niż wrzutka do puszki.
  • lekcja dla dzieci
  • zdolności organizacyjne – angażując się w organizację sztabu macie pełen wachlarz – od fund raisingu, pozyskiwania sponsorów, motywowania wolontariuszy (pozapłacowego oczywiście), poprzez sprzedaż (zbieranie datków) aż do PR i marketingu (przekonywanie do akcji), nauka bezcenna;
  • potrzebę bycia potrzebnym -bardzo ważne w przypadku osób starszych lub samotnych, lecz także np. dla osób które są nowe w danym środowisku;
  • nowe znajomości i przyjaźni – i to często z bardzo wartościowymi osobami,
  • integrację lokalną – przy akcjach lokalnych przynajmniej będziecie wiedzieć kto jest waszym sąsiadem 😉
  • dostęp do rzeczy / osób/ zdarzeń niedostępnych na co dzień – pozyskiwanie sponsorów i darów podczas WOŚP, ale nie tylko, daje możliwość rozmów z kluczowymi osobami w różnych firmach, celebrytami, politykami, działaczami społecznymi, organizacjami pozarządowymi itp.
  • wewnętrzne spełnienie – zarówno przy zaangażowaniu czasowym, jak i dla tych zabieganych – finansowym. Zaspokaja wewnętrzne poczucie winy wynikające z braku zaangażowania, stania obok.

Jak widzicie, moim zdaniem przy zaangażowaniu w WOŚP nie tylko się daje, ale dużo zyskuje.

Więcej o działalności charytatywnej znajdziecie tu:

Z niemowlakiem…charytatywnie

Charytatywność małymi krokami

 

 

 

Piątek trzynastego – czy cierpisz na paraskewidekatriafobię?

Piątek trzynastego…wymarzony dzień na to, żeby usprawiedliwiać wszystkie wpadki, niepowodzenia, lenistwa, odstępstwa od postanowień noworocznych, spóźnienia itp. I właśnie dlatego lubię ten dzień :) Skąd się wzięła pechowa trzynastka, no i jeszcze piątek???

Prawdopodobnie pechowość piątku wywodzi się z kultury i religii chrześcijańskiej. Piątek to dzień, w którym Jezus został ukrzyżowany.

Strach przed piątkiem trzynastego pojawia się nie tylko w polskiej kulturze.  W przeciwieństwie do czarnego kota, który w kulturach anglosaskich jest znakiem szczęścia a nie pecha, przed piątkiem trzynastego drżą również i oni.

Niektórzy twierdzą, że piątek trzynastego stał się pechowy wraz z kasacją zakonu Templariuszy.  W dniu 13 października 1307 (nie muszę dodawać, że w piątek) aresztowano Templariuszy, kłamliwie oskarżonych przez króla Francji Filipa IV m.in. o herezję, sodomię i bałwochwalstwo (w rzeczywistości był on u nich ogromnie zadłużony i chciał się pozbyć wierzycieli). Według tej hipotezy ostatni wielki mistrz zakonu, Jacques de Molay, tuż przed spłonięciem na stosie przeklął Filipa IV i papieża Klemensa V, a rok później obaj nie żyli.

Strach przed piątkiem trzynastego jest nazywany paraskewidekatriafobią. Słowo to powstało z greckiego słowa paraskevi (piątek), dekatreis co oznacza trzynasty, zaś fobia to po grecku strach. Jeśli to was nie przeraża, ale jednak drżycie przed samą trzynastką, to cierpicie na triskaidekafobię :)  Lekarstwa podobno nie wynaleziono, ale znaczącą poprawę przynosi dawka dobrego humoru :D. Pomóc może też wycieczka do Hiszpanii, gdzie paraskewidekatriafobia nie występuje. Dla planujących ucieczkę przed piątkiem trzynastego – następny w 2017 r. będzie 13 października.

źródła:

http://www.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Piatek-trzynastego-juz-w-piatek-13-stycznia-2017.-Skad-sie-wzial-00035156

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C4%85tek_trzynastego_(przes%C4%85d)

 

Zwyczaje na roczek

U nas w domu wkrótce wielkie święto – młody skończy długo wyczekiwany przez nas ‚roczek’. Tym razem w przygotowania zaangażowana jest też jego starsza siostra :), która wieczorami maluje laurkę i chowa ją starannie w specjalnym pudełku. A jakie w Polsce panują zwyczaje na samą imprezę i wróżby „okołoroczkowe”? Postanowiłam sprawdzić.

Wystawka przyszłość wywróży…

Okazuje się, że to wciąż dość popularna zabawa, przywodząca na myśl wróżby andrzejkowe. Przed roczniakiem ustawia się stolik w położonymi na nim przedmiotami i czeka, aż wybierze jeden lub kilka z nich. Na podstawie tego wyboru przepowiadamy przyszłość, głównie zawodową. Tyle zasad ogólnych, teraz różne wersje. Niektórzy preferują wersję w ciemno (przedmioty nakryte pojemnikami), inni ‚świadomy’ wybór dziecka. Co do samego rodzaju przedmiotów, występuje ich cały arsenał. Najpopularniejsze to chyba wciąż różaniec, kieliszek, pieniądze, długopis, książka. W innych wersjach dochodzi do tego  termometr, grzebień, kawałek chleba, strzykawka, szczoteczka do zębów czy atrybut zawodu, który jest popularny w rodzinie. Wyobraźcie sobie rodzinę prawniczą i malucha, który nie wybierze kodeksu :-D.

Na koniec gwóźdź programu, czyli interpretacja wyników. Można puścić wodze fantazji…

Czego nie robić przed ukończeniem roku…

To bardzo zabawna kategoria powiedzonek, wróżb, zabobonów, przesądów czy innych tego rodzaju stwierdzeń, o których istnieniu nie miałam pojęcia dopóki nie zostałam mamą.

Przoduje oczywiście totalny zakaz strzyżenia włosów. Spotkałam się już z tym przy mojej córce, gdy jedna Pani zobaczyła jej obstrzyżoną przeze mnie główkę i z wyrzutem spytała – ale czy ona ma już roczek? Cała zabawa zaczyna się jednak wówczas, gdy zadacie ulubione pytanie dzieci – dlaczego? Okazuje się, że…rozum jej/mu wyparuje, późno zacznie mówić, wyprostują jej się loki itp.

Zwyczaj może być związany jest ze starosłowiańskim obrzędem postrzyżyn, może symbolizuje koniec okresu niemowlęcego, jednak do dnia dzisiejszego przetrwał jedynie (przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia) oderwany od źródeł przesąd.

Nie powinno się wcześniej wyprawiać roczku niż ma faktycznie – to przesąd występujący w wersji dla dzieci, ale i dla dorosłych. Głównie po to, żeby nie zapeszać, odegnać licho itp.

Nie można do roczku jeździć z dzieckiem na cmentarz  – aż strach pomyśleć dlaczegoż by nie, ale nie dokopałam się do źródła tego przesądu.

Nie kłaść dziecku kapci na stole, głównie po to, aby nie zaczęło krzywo lub późno chodzić. Pachnie mi na odległość niekładzeniem torebki na podłodze, wiemy wszyscy dlaczego :)

Nie obcinać niemowlakom kołtunów – zwiastuje to bowiem choroby

Nie wolno małego dziecka czesać, bo będzie niemową – z tego chyba uśmiałam się najbardziej. Nie wyobrażam sobie nieczesania dzieci, w szczególności, gdy mają mocną ciemieniuchę lub po prostu są małymi kudłaczami. Dla maluchów obdarzonych mniej bujną czupryną czesanie też jest przecież wskazane jako masaż główki i pobudzanie mieszków włosowych. No ale w końcu mowa ważniejsza niż fryzura 😉

ejlrp5ktpfy-kazuend (1)

Znacie jeszcze jakieś inne hity??